wtorek, 20 sierpnia 2013


                        "Małe szanse, są często początkiem wielkich przedsięwzięć"
                                         - tak mówił Demostenes.




Był człowiekiem, który miał ogromne problemy z mówieniem, jąkał się, słowa więzły mu w gardle, urywały się w połowie i wypadały z ust niekompletne, rozczłonkowane, rozpaczliwie szukające wsparcia i zrozumienia...Towarzyszyła mu przy tym silna logofobia, która objawiała się wręcz niemożnością mówienia...

Demostenes uparł się i postanowił, że przezwycięży tą „niedoskonałość” i zostanie mówcą!
Chodził nad morze, systematycznie ćwiczył, wkładał do ust kamienie, przemawiał do fal. Deklamował w czasie burzy i sztormu, aby nadać swojemu głosowi odpowiednią barwę i natężenie.
Te żmudne i regularne ćwiczenia sprawiły, że został oratorem! Największym. Słowa, które wypowiadał, nabrały mocy i takiej potęgi, że zdolne były wywoływać wojny i obalać królów.
Twierdził, że ważne jest nie tylko to, co powiemy, ale również to, w jaki sposób.
Dopiął swego, zwyciężył.

Takich jak on było wielu, uparciuchów i szaleńców. Wytykanych palcami, obśmiewanych przez tłumy, zaciskających zęby, ale wytrwale idących swoją droga...




Czemu to piszę? By samej sobie po raz kolejny uzmysłowić, że warto iść za marzeniami, do celu.
Bo zawiłości i piętrzące się trudności sprawiają, że oddaję swoją energię, pozwalam, by ze mnie uchodziła, jak powietrze z balonika...
Po takim „pozwoleniu na odejście” właśnie uświadamiam sobie, że ...nie tędy droga, że przecież chcę spełniać swoje marzenia, a nie je niweczyć!





Chcesz zmian – działaj! Bądź szczęśliwa! Rozpocznij tam, gdzie jesteś. Wykorzystaj to, co masz. Zrób to, co możesz! Określ to, co sprawia, że dobrze się czujesz i rób tego więcej!

Czasem nasze życie zaczyna niebezpiecznie słabnąć i tracić rumieńce, a energia zanika gdzieś...Co wówczas? … Rozumiem już teraz (trochę mi zajęło), że właśnie wówczas trzeba szukać przyjemności...
Właśnie dlatego są wakacje, weekendy, od tego jest czas wolny. Zdarza się, że różnych powodów, nie ma możliwości pojechać na wakacje czy weekend i tutaj, nasze serce pokaże nam przyjemność - jest nim samo Życie!
Istotne jest to, by umieć dostrzec i cieszyć się drobiazgami, nawet malutkie rzeczy mogą sprawić nam radość – jeśli im na to pozwolimy :)







Takich zwykłych radości dnia codziennego jest przecież co niemiara! Taka przyjemność, która kryje się w ciepłym promyku słońca, wietrze, który smaga nasze twarze. Przyjemność może być ukryta w chłodnym prysznicu w upalny dzień, w muzyce, która łaskocze nasze uszy, w słowach, które wpadają w duszę, w motylku, który niepostrzeżenie przeleci obok nas, w pocałunku męża czy przytuleniu córki, w smaku świeżych malin czy jeżyn...Może to być czyjś uśmiech...







Cóż to jeszcze może być? Każdy z nas jest unikalny i sam wie, co jest dla niego piękne, dobre i radosne.







Są to eliksiry i wiecie co? Wszyscy mamy do nich dostęp! :) Czyż to nie cudowne?
Mamy dużo więcej możliwości, dostępnych w każdej chwili, niż nam się wydaje!

Możemy wzbogacić życie innych ludzi tym, co nas samych wzbogaca! To, co nas odżywia staje się porządnym fundamentem do rośnięcia, do stawania się tym, kim zawsze chcieliśmy być...
Korzystajmy z tych darów!
I jeszcze na koniec – bądźmy za nie wdzięczni, to będziemy ich mieć coraz więcej i więcej!









niedziela, 4 sierpnia 2013

"Jestem zwierzęciem. Myślę, czuję. Chcę żyć" - Kraków (10.08)


                                               "Jestem zwierzęciem. Myślę, czuję. Chcę żyć"


Kraków, Plac Wielkiej Armii Napoleona (pod Wawelem, pomiędzy ul. Powiśle a bulwarem Czerwieńskim)
10 sierpnia w godz. 11:00-14:00